Go to content Go to navigation Go to search

Pulp Fiction

grudzień 13th, 2009

Ależ o tym filmie było głośno! Ile to o nim nie napisano i nie opowiedziano. Quentin Tarantino już „Wściekłymi Psami” zachwycił, ale w „Pulp Fiction” przeszedł samego siebie i mnóstwo innych wyśmienitych reżyserów. Stworzył film niezwykle świeży, na tyle świeży, że wielu oburzał dla zasady, film tak świeży (to naprawdę doskonałe słowo, by oddać klimat i wielkość tego filmu), że mimo swej wybitnej niekomercyjności odniósł wielki sukces kasowy. Ludzi to uwiodło, to film bezkompromisowy i zarazem bezpretensjonalny, te przeciwieństwa, bo z jednej strony to film lekki, często bardzo zabawny, a z drugiej brutalny i wręcz przytłaczający, a także trochę romantyczny.
Wszyscy niemalże znają te powiązane ze sobą trzy nowelki i swoisty prolog, a dialogi przeszły do mowy potocznej. Tarantino bawi się kinem, a więc je kocha, czyli siłą rzeczy musi mieć także jakieś ambicje i coś do powiedzenia. Każdą z nowelek i postaci w „Pulp Fiction” można oceniać i interpretować na wiele sposobów, choć są też uniwersalne i jasne przesłania, które nam zaraz po seansie się nasuwają. Bo wiemy już, że Jules (rola życia Samuela L. Jacksona) miał rację i słusznie, że się wycofał z „biznesu”. Vincent (John Travolta naprawdę gra!) marnie skończył, a w dodatku czuł coś ze wzajemnością do Pani Wallece (intrygująca Uma Thurman), która, jak możemy się domyślać, wyszła za Pana Wallece’a dla pieniędzy. Twardziel Butch (Bruce Willis podobnie jak Travolta) szczerze kocha młodą i niewinną dziewczynę oraz pielęgnuje pamięć po ojcu, którego nigdy nie widział, a także dosłownie ratuje tyłek byłemu szefowi (ten sam Pan Wallece), który chciał go zabić.
Taki oto mamy ze wszech miar przyjemny chaos w tym dziele i prawdziwą ucztę dla oczu, szczególnie, gdy na ekranie pojawiają się przepysznych epizodach m.in. Christopher Walken, Harvey Keitel, Eritz Stolz czy też Tim Roth w brawurowym wstępie. Quentin Tarantino i wyśmienity polski operator, Andrzej Sekuła, bez żadnych bajerów zrobili film niezwykle kunsztowny, mimo masy bluzgów i przemocy. To nie jest wydmuszka, to jest sztuka, bo kto powiedział, że sztuka musi być śmiertelnie poważna i w określonych ramach?

Slasher McKagan

Pulp Fiction – 1994, komediodramat, USA

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.