Go to content Go to navigation Go to search

Thelma & Louise

luty 6th, 2009

Dwie zwyczajne kobiety - jedna jest kelnerką, druga kurą domową i żoną żałosnego, śmiesznego i zaborczego osobnika. Łączy je wielka przyjaźń, mimo znacznej różnicy charakterów. W pewien weekend postanawiają wyjechać w góry, z dala od zgiełku miasta, z dala od swych problemów. Wszystko przebiega pomyślnie do czasu, gdy na parkingu przydrożnej knajpy pewien bydlak próbuje zgwałcić Thelmę (ujmująca Geena Davis). Dochodzi do dramatycznych wydarzeń i niedoszły gwałciciel ginie. Są to zwyczajne kobiety, sympatyczne, ładne, a nie morderczynie; broń Thelma dostała od męża, za spust pociągnęła Louise (wyśmienita Susan Sarandon).

Tak w gruncie rzeczy zaczyna się ta niezwykła, piękna, czasem zabawna, a czasem tragiczna, historia przyjaciółek, które chcą być, jakkolwiek to zabrzmi, wolne. Bo Louise także nie może poczuć pełni życia - jej chłopak często wyjeżdża w trasy po trzeciorzędnych klubach, a ona ma tylko swoją pracę kelnerki i, oczywiście, Thelmę. Obie mogą liczyć tylko i aż na siebie.

Jest to zdecydowanie najlepszy film Ridleya Scott’a, dzieło doskonałe i poruszające ze wszech miar. Nawet Hans Zimmer napisał doskonałą muzykę, daleką od właściwego mu śmiesznego i kiczowatego patetyzmu, a kadry Adriana Biddle’a zapierają dech w piersiach. Ale oczywiście najważniejsi są aktorzy. Susan Sarandon fantastycznie zagrała kobietę silną, zdecydowaną, a jednocześnie bardzo wrażliwą i gdzieś wewnątrz uciekającą wciąż przed czymś. To trudna sztuka, zagrać osobę tak rozdartą i prawdziwą, gdy jej strach jest głęboko ukryty, a jednak go widzimy. Pod koniec filmu dowiadujemy się czym ten strach był spowodowany i co najbardziej tłamsiło wolność Louise. Natomiast Thelma to ucieleśnienie niewinności. Nawet gdy w końcu pozbędzie się swej łatwowierności i dziecinności, gdy stanie się kobietą silną i odważną, wciąż pozostanie nieskazitelnie czysta i niewinna.

A jacy są mężczyźni, których spotykają bohaterki na swej drodze? Wielu to tępe buraki, a część jest wręcz łotrami, ale nie wszyscy. Po morderstwie na parkingu przyjaciółek poszukuje pewien policjant (wspaniały Harvey Keitel), który pragnie zapobiec tragedii, który mimo iż ich nie zna, to jednak doskonale je rozumie i życzy im dobrze. Niestety życzenia, a realia to dwa różne światy… A chłopak Louise (Michael Madsen) to luzak o złotym sercu, który szczerze ją kocha i który jest całkowitym przeciwieństwem męża Thelmy – nie jest zaborczy i w pełni swą partnerkę szanuje, a gdy pożycza jej znaczną sumę pieniędzy, nie domaga się na siłę wyjaśnień na co jest jej potrzebna.

Nie jest to film feministyczny, mężczyźni w mim są różni, a nasze bohaterki nie darzą nikogo skrajnie negatywnymi uczuciami.

Ten film jest hołdem dla naszych matek, sióstr, przyjaciółek, partnerek, które wiele niegodziwości w życiu znoszą i nawet gdy w końcu coś w nich pęknie, wciąż pozostają tymi osobami, które znamy od lat. Dojrzewają, uczą się wyrazić sprzeciw, ale nie zamieniają się w potwory jak mężczyźni. To także apel do mężczyzn, by nie zdziwili się, gdy żona pewnego dnia trzaśnie drzwiami i nie wróci. Bo wolność i szacunek, szczególnie w partnerstwie, są najważniejsze. I co najistotniejsze: kobiety nie można obedrzeć z godności, mężczyźni sami sobie to robią, ale kobiecie nie są w stanie tego odebrać. Bo nie wiedzą czym w ogóle godność jest.

Slasher McKagan

Thelma & Louise – 1991, dramat, USA

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.